Pokazywanie postów oznaczonych etykietą egipt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą egipt. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 marca 2013

Ponowny proces Hosniego Mubaraka

Egipski sąd apelacyjny wyznaczył na 13 kwietnia rozpoczęcie ponownego procesu byłego prezydenta Egiptu Hosniego Mubaraka i jego współpracowników - ministra spraw wewnętrznych Habib al-Adli i sześciu głównych doradców, pod zarzutem udziału w zabójstwie kilkuset demonstrantów.

84-letni Mubarak obecnie przebywa w kairskim szpitalu wojskowym. W styczniu sąd przychylił się do jego apelacji i wyraził zgodę na uchylenie wyroku oraz ponowny proces. Były prezydent został skazany w czerwcu 2012 r. w pierwszej instancji na dożywocie za udział w zabójstwie demonstrantów w trakcie tłumienia protestów na początku 2011 r.

Adli, były minister spraw wewnętrznych w pierwszej instancji również został skazany na dożywocie. Sześciu dawnych funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa zostało uniewinnionych, co wywołało gwałtowne protesty opinii publicznej. Synowie Mubaraka, Gamal i Alaa, będą ponownie sądzeni pod zarzutami korupcyjnymi, pomimo iż w czerwcu 2012 r. zostali uniewinnieni.


piątek, 22 lutego 2013

Wybory parlamentarne w Egipcie

Wybory parlamentarne w Egipcie rozpoczną się 27 kwietnia - jak wynika z dekretu, który 21 lutego wydał prezydent Egiptu Mohammed Mursi. Głosowanie odbędzie się w 4 etapach i zakończy w czerwcu. Nowy parlament, zgodnie z dekretem, zbierze się już 6 lipca

 

tvn24.pl

 

 21 lutego Szura (tj. izba wyższa parlamentu) przyjęła nową ordynację wyborczą wraz z poprawkami wniesionymi przez Trybunał Konstytucyjny, otwierając drogę do wyznaczenia terminu wyborów. 

 Wybory w Egipcie odbywają się w różnych regionach niejednocześnie. Spowodowane jest to niedostateczną liczbą oddelegowanych przez wymiar sprawiedliwości obserwatorów głosowania.

Ordynacja wyborcza przyjęta 21 lutego przez Szurę zakazuje wybranym już członkom parlamentu przechodzenia do innych partii. Za czasów obalonego prezydenta Hosniego Mubaraka deputowani niezależni często byli skłaniani do przyłączenia się do rządzącej Narodowej Partii Demokratycznej (NPD).

Nowa ordynacja przewiduje, że jedna 1/3 miejsc w izbie niższej będzie zarezerwowana dla kandydatów niezależnych. Znalazł się w niej także zakaz skierowany do byłych członków nieistniejącej już NPD odnośnie ich uczestniczenia w życiu politycznym przez co najmniej 10 lat.

środa, 20 lutego 2013

Egipska prohibicja i jej ewentualne konsekwencje na bezpieczeństwo w regionie

Na początku mała ciekawostka jeśli chodzi o nowy zakaz odnośnie dystrybucji alkoholu w Egipcie.

Egipskie władze zamierzają wprowadzić zakaz sprzedaży alkoholu na nowopowstałych osiedlach miejskich znajdujących się na przedmieściach dużych miast kraju. W związku z tym rząd nie będzie więcej wydawał koncesji sklepom na peryferyjnych osiedlach Kairu, Aleksandrii i innych większych miast.

Ponoć mieszkańcy skarżyli się, że sprzedaż alkoholu prowadzi do różnorakich problemów, takich jak ataki na kobiety, dewastacje mienia czy przypadkowe dzwonienie do różnych mieszkań (to jest chyba najstraszniejsze). 

Tymczasem zwolennicy opozycji dopatrują się tutaj zupełnie innej przyczyny. Ich zdaniem jest to kolejny krok radykalnych władz Egiptu, zmierzający do ograniczenia swobód obywatelskich i tym samym zwiększenie kontroli nad ludem. Może to początek ogólnokrajowej prohibicji? Najpierw, narzucony przez islamistów, zakaz będzie dotyczył tylko nowych osiedli miejskich dużych miast, a potem powoli będą zakazywać go wszędzie indziej. A jak wszędzie indziej, to prędzej czy później dotknie kurortów turystycznych (zazwyczaj z opcją all inclusive). 

Początek radykalizacji i islamizacji kraju czy troska o morale i bezpieczeństwo obywateli? To Egipt. Tam prawa jednostki, jej bezpieczeństwo i komfort bytowy niewiele kogo interesują, a tym bardziej nie rząd. Według mnie ta fałszywa troska podyktowana jest wyłącznie chęcią przypodobania się radykalnym ugrupowaniom, cieszących się sporym (według mnie nieuzasadnionym) poparciem. Władze Egiptu powinny zadać sobie pytanie co na tych quasi moralnych sojuszach może zyskać, a co może stracić. Z zachodniego punktu widzenia - może więcej stracić. W zasadzie może wszystko stracić. Prosta analogia: stabilizacja społeczno-polityczna = turyści (= hotele z opcją all inclusive = alkohol) = pieniądze (duże pieniądze) = bogatsze państwo = stabilizacja gospodarcza = stabilniejsza sytuacja społeczna (poprawa jakości bytu jeśli pieniądze nie trafią do kieszeni "tych na górze") = inwestycje = znowu pieniądze = wszystko co wcześniej wypisałam = arabska demokracja (a więc to o czego większość protestujących co piątek się domagają na kairskim Placu Wolności).

Opcja, w kierunku której zmierza Egipt może wyglądać w następujący sposób: poparcie islamistów = radykalizacja społeczeństwa = pogarszające się nastroje społeczne = złość i bunt przeciw zachodnim "kolonizatorom" = 0 turystów = upadający sektor turystyki (jedyny dochodowy w sumie...) = kulejąca gospodarka = wzrastające zadłużenie wobec innych krajów = jeszcze większa złość społeczna = bieda, nędza i rozpacz = jeszcze gorsze nastroje społeczne = islamiści wykorzystują okazję = jeszcze większa radykalizacja społeczeństwa (z reguły w każdej religii jest tak, że im większa bieda, tym cały "potencjał" lokowany jest w religii) = fala islamizacji (tylko islam, nic więcej) = tragiczna sytuacja Koptów = szalejący fundamentalizm (prawa człowieka, prawa kobiet... jakiekolwiek prawa oprócz prawa szariatu nie istnieją) = protesty (ludzie domagają się sami mając pojęcia czego) = Egipt zamyka się na resztę świata (jedyne sojusze ewentualnie z KSA i Jemenem) = zagrożony Izrael = interwencja USA, a potem reszty sojuszników (czyli pewnie i Polski). I potem mamy drugi, nakierowany na ścieżkę demokracji za pomocą "odpowiednich" środków, Afganistan czy Irak.

Dosyć ponury ten drugi scenariusz, ale biorąc pod uwagę wszystkie czynniki, takiej sytuacji nie można wykluczyć. Zaczyna się "niewinnie" i podstępnie, od alkoholu. 
Kolejna istotna kwestia - podwójna moralność muzułmanina - alkohol jest zabroniony w islamie. Jednak pomimo tego, wielu z wyznawców islamu w domowym zaciszu regularnie go popija albo wręcz pije publicznie. Islam islamem, zabawa zabawą, ale przydałoby się jednak trochę konsekwencji w tym wszystkim.

Zaczyna się tak, a może się skończyć na... No właśnie, na czym może się skończyć?


niedziela, 10 lutego 2013

W 22 minuty z Arabii Saudyjskiej do Egiptu, czyli plan budowy 32-kilometrowego mostu

9 lutego 2013 r. Kair i Rijad zawarły porozumienie się w sprawie budowy mostu przez Cieśninę Tirańską na Morzu Czerwonym. Realizacja projektu spowoduje zablokowane Izraelowi i Jordanii dostępu do Oceanu Indyjskiego. Poza tym pomysł może mieć także katastrofalne skutki dla środowiska naturalnego.

Wizyta prezydenta Egiptu Mohammeda Mursiego w Rijadzie przyniosła porozumienie w kwestii budowy mostu, który połączy saudyjską prowincję Tabuk ze znanym kurortem turystycznym Szarm el-Szeikh na Półwyspie Synaj. "Ciekawa" idea i jaki to może mieć wpływ na egipski sektor turystyczny? Czy połączenie turystycznego, a zatem bardziej liberalnego, prozachodniego (powiedzmy...) miasta-kurortu z hermetyczną kulturowo-religijnie Arabią Saudyjską w ogóle jest możliwe?

W zeszłym tygodniu firma Saudi Binladin Group ogłosiła, że jest gotowa we współpracy z egipskim państwowym gigantem budowlanym Arab Constractors sfinansować projekt wart ponad 3 mld dolarów. Prace miałyby się rozpocząć jeszcze w tym roku i trwać około 3 lat. Inwestorzy liczą na ogromną rentowność nowego połączenia i szacują, że koszt budowy mostu zwróci się już po 7-10 latach od jego otwarcia.

Eksperci szacują, że czas przejazdu pomiędzy dwoma krajami skróci się do 22 minut, a połączenie pozwoli uniezależnić od Izraela transport między Egiptem i Arabią Saudyjską.
Nowy most będzie składał się z przeprawy autostradowej dla samochodów oraz linii kolejowej, co ma przyczynić się do znacznego wzrostu wzajemnych obrotów handlowych i inwestycji. Oczekiwać można również, że istotnie zwiększy się liczba muzułmanów pielgrzymujących do Mekki i migracji zarobkowej oraz liczba Saudyjczyków odwiedzających kurorty turystyczne na Synaju. Szkoda tylko, że nie będzie to działało w drugą stronę - turyści rezydujący w Egipcie nie mogą odwiedzać Królestwa. 

Dyskusje o wspólnym połączeniu drogowym przez Morze Czerwone są prowadzone od lat 80., jednak w 2008 r. ówczesny prezydent Hosni Mubarak ogłosił, że Egipt rezygnuje z udziału w projekcie. Prawdopodobną przyczyną była chęć utrzymania poprawnych stosunków z Izraelem, dla którego Cieśnina Tirańska stanowi jedyne wyjście z portu Ejlat na Morze Czerwone.

Izrael i Jordania już próbują wywrzeć presję na rządy w Kairze i Rijadzie, aby nie dopuścić do realizacji niekorzystnej dla nich inwestycji.

Obrońcy środowiska apelują o rozwagę i zaprzestanie realizacji inwestycji. Dodatkowe zagrożenie niesie ze sobą znaczny wzrost zanieczyszczenia wód i powietrza oraz natężenia hałasu związane z liczbą samochodów korzystających z nowego połączenia. Egiptowi i Arabii Saudyjskiej zarzuca się, że nie biorą pod uwagę wpływu inwestycji na środowisko. Organizacje ekologiczne uważają, że budowa mostu wywoła nieodwracalne skutki dla unikalnej fauny i flory morskiej oraz przyczyni się do likwidacji należących do najlepszych na świecie miejsc do nurkowania. Istnieje realne zagrożenie dla istnienia raf koralowych i rzadkich gatunków zwierząt, jak żółwie i krowy morskie, znajdujących się na terenie najstarszego parku narodowego Egiptu, Ras Mohamed. 

Jednak mało kto na razie porusza kwestię związaną z terroryzmem i przestępczością zorganizowaną. 22-minutowa droga do Egiptu, kraju gdzie przebywa wielu turystów z różnych krajów i różnego wyznania może stanowić "zachętę" dla saudyjskich czy jemeńskich fundamentalistycznych bojówek z KSA (głównie z południa KSA).

piątek, 19 października 2012

Nie możesz zrozumieć Egiptu bez Mahfuza...

Już w księgarniach przełożone na język polski dzieło egipskiego noblisty N. Mahfuza Pensjonat Miramar :)

Opis ze strony smakslowa.pl:
Wciągający obraz życia w Egipcie końca lat sześćdziesiątych. Akcja powieści toczy się w pensjonacie Miramar w Aleksandrii. Poprzez historie jego mieszkańców, a także pracującej w nim pięknej Zuhry, poznajemy problemy, z jakimi zmagają się Egipcjanie. Ta paraboliczna powieść jest rodzajem głębszej i pełnej niepokoju refleksji nad tym, w którą stronę powinien podążyć kraj, będący polem walki wielu sprzecznych sił. Uosobieniem Egiptu jest Zuhra – dziewczyna uczciwa i pracowita, lecz niewykształcona. W którą stronę zwróci się Zuhra? Jaka czeka ją przyszłość? Czy dokona najlepszych możliwych wyborów, czy też zmarnuje swoje szanse?




Uwielbiam twórczość Nadźiba Mahfuza, więc z pewnością ta książka trafi do mojej kolekcji. 

poniedziałek, 1 października 2012

Kair = śmieci = życie

Kair. Moje pierwsze skojarzenie? Miasto ogromnych kontrastów - duża bieda, ale i też duże bogactwo. Tuż obok siebie, jednak tak odległe. W bogatych dzielnicach - ładne budynki, ładne sklepy, całkiem ładne ulicy, ładni ludzie i ładne samochody. W biednych dzielnicach - niedokończone i zniszczone budynki (np. cofnięcie pozwolenia na budowę, w momencie gdy postawione są już fundamenty albo budynek jest już prawie skończony), slumsy, brzydkie ulice, śmieci, zwierzęta hodowlane, brzydkie samochody (jeśli w ogóle są), stare rowery... i ludzie - ci dobrzy i poczciwi oraz ci z niekoniecznie dobrymi zamiarami. Kair to również przekrój całego Egiptu - to tu przyjeżdżają wszyscy ci, którzy marzą o lepszym życiu dla siebie i swoich bliskich. Nie zawsze... to znaczy bardzo rzadko komukolwiek to się udaje. Pewna za to jest smutna egzystencja, śmieci i tanie bataty.
Śmieci. Zestawienie śmieci z egipską metropolią nie jest przypadkowe, bo Kair = śmieci. Duuużo śmieci. Ale śmieci to również... życie. Tak, bo umożliwia przetrwanie tym najbiedniejszym. Tak więc mamy Kair = śmieci = życie. Prawie 20 milionów tych kairskich żyć. Ze śmieci żyje prawie 80-tysięczna społeczność Zabbaleenów - recykling jako sposób na życie i wiara, że tak chciał Bóg.
Aby bardziej zobrazować Wam jakim problemem, a zarazem wybawieniem są śmieci w Kairze, przedstawiam Wam te oto filmy:

Zapowiedź filmu dokumentalnego na Planet - Marzenia Kairskich Śmieciarzy - krótkie omówienie zjawiska.



Garbage Dreams - trailer filmu o śmieciarzach, marzeniu o lepszym życiu, młodzieńczej wierze i wątpliwościach. 



I na koniec - film bardzo dokładnie przedstawiający Zabbaleen i śmietnikowy Kair.





Kair jest jaki jest. Jest brzydki i piękny. Dla mnie jest po prostu magiczny. Magia, która namawia żeby mimo wszystko wracać :)
Co sądzicie? Jaki jest Kair według Was?

poniedziałek, 26 marca 2012

Magiczny Egipt, czyli krótka relacja z podróży

Wróciłam! Dziwne, że zawsze niechętnie wracam do Polski. Oczywiście pierwszego dnia pobytu w kraju, dopadła mnie alergia. Cóż, sezon zaczerwienionych oczu i kataru uważam za rozpoczęty. Ciekawe, że nawet burza piaskowa „przywiana” znad Arabii Saudyjskiej nie była mi straszna;)
Jak było w Egipcie? Jak zwykle świetnie. Byłam w Tabie, w hotelu oddalonym od granicy z Izraelem o jakieś 200 m. Zatem na każdym kroku praktycznie kontrola, kontrola i kontrola. Ale to dobrze, bo przynajmniej ma się wrażenie, że Egipcjanie jakoś to ogarniają i dbają o bezpieczeństwo. Rozmów na tematy polityczne nie prowadziłam – potencjalni rozmówcy albo nie chcieli na ten temat mówić, albo byli ignorantami politycznymi. Jedyną złotą myśl, jaką usłyszałam, było stwierdzenie, że „w Egipcie każdy jest swoim prezydentem, czyli mamy ponad 80 milionów prezydentów”. I to jest chyba prawda. Jeśli chodzi o zmiany w Egipcie, to można to zauważyć. Tzn. bardziej wyczuć… Nie wiem czy to specyfika Półwyspu Synaj, ale ludzie zachowują się trochę inaczej niż podczas mojego ostatniego pobytu w Egipcie 2 lata temu. I naprawdę – nie jestem w stanie wytłumaczyć na czym to „inaczej” polega, po prostu jest trochę „inaczej”.
Stojąc na brzegu morza widziałam kawałek Izraela, część Jordanii i Arabii Saudyjskiej. Niesamowite wrażenie mając świadomość, że jest się tak blisko tych krajów. Co więcej wrażenie to było spotęgowane również tym, że całkiem sporą część hotelowych gości stanowiły rodziny z KSA i Palestyńczycy z Izraela.
Równo tydzień temu byłam w Izraelu. Kontrola na granicy w Tabie trwała jakieś 3 godziny. Byłam w Jerozolimie i Betlejem, a zatem i na terenie Autonomii Palestyńskiej. Będąc szczera, trochę inaczej sobie wyobrażałam te miasta i pobyt tam… - mnóstwo ludzi, mnóstwoooo! Cieszę się, że byłam tam, ale zabrakło mi tego spokoju, wyciszenia związanego ze specyfiką tych miejsc. Trzeba pojechać jeszcze razJ O Jerozolimie, Autonomii Palestyńskiej i murze – napiszę innym razem.
Wypoczęłam, opaliłam się, kupiłam sporo tamtejszej „biżuterii” (nie byłabym sobą), poznałam sporo fajnych ludziJ Teraz czas na powrót do polskiej rzeczywistości, skupienie się na pisaniu magisterki i naukę do sesji na prawie.
Nie wiem co ten Egipt ma w sobie, ale zawsze tam wracam. I wrócę.

sobota, 17 grudnia 2011

Kolejna runda wyborów w Egipcie. Bractwo Muzułmańskie - informacje basic

Drugi etap wyborów w Egipcie… - 14 grudnia mieszkańcy dziewięciu muhafaz rozpoczęli głosowanie. Po Aleksandrii i Kairze (gdzie ponad 65% poparcie zdobyły partie islamistyczne) nadszedł czas nie tylko na Suez i Asuan, ale i na Gizę, Beni Sueif, prowincje znajdujące się w Delcie Nilu Menufiya, Sharqiya i Beheira, kanałowy Ismailiya oraz usytuowany na południu Sohag
Partia Wolności i Sprawiedliwości, założona w kwietniu przez Bractwo Muzułmańskie będzie starała się umocnić swoją pozycję i uzyskać lepsze wyniki z pierwszej rundy, w których uzyskała około 36 % głosów . BM liczą na poparcie wyborców z Ismailiyi na wschodzie, skąd pochodzi jego założyciel i główny ideolog - Hasan Al-Banna.

Tyle się mówi i pisze o Bractwie Muzułmańskim… a czy do końca wszyscy są świadomi kto to i o co właściwie im chodzi oraz jakie są główne idee ugrupowania? Świadoma odpowiedzi, uznałam, że dobrze będzie jak napiszę coś na ten temat.
Bractwo Muzułmańskie (zwane także Braćmi Muzułmanami) to islamska organizacja o charakterze nie tylko religijnym, ale również społeczn – politycznym. Początek jego funkcjonowania datuje się na rok 1928. Ugrupowanie zostało założone przez egipskiego działacza – fundamentalistę islamskiego Hassana al-Bannę jako tzw. forma reakcji na rozpad Imperium Osmańskiego i utworzenie się nowych państw. Mottem Braci Muzułmańskich jest -  Allah jest naszym celem. Prorok naszym przywódcą. Koran naszym prawem. Dżihad naszą ścieżką. Śmierć na ścieżce Boga jest naszą jedyną nadzieją. Czyli islam, islam i… islam (więc i stąd też ich nazwa). Religia jako podstawa w zasadzie wszystkiego. Od początku swojego istnienia są przeciwni wszelkim formom świeckości w krajach muzułmańskich. Odrzucają wszystko co zachodnie i nowoczesne na rzecz systemu opartego wyłącznie na Koranie i szariacie.



Nie lubią Izraela. To najprawdopodobniej oni dokonali zamachu na egipskiego prezydenta Anwara as-Sadata w 1981 r. W 1984 r. BM mogło dalej formalnie istnieć, ale tylko jako organizacja religijna. Jak widać teraz to się trochę pozmieniało… religia staje się polityką i odwrotnie. Widać to zwłaszcza podczas protestów na kairskim Placu Wolności…

W Syrii BM działa już od lat 30. Potem, w 1958 r. zostało zdelegalizowane gdy Syria i Egipt utworzyły Zjednoczoną Republikę Arabską. 3 lata później, gdy ZRA przestała istnieć, BM na nowo rozpoczęło działalność. Gdy do władzy doszła partia Baas, BM znowu została zawieszona. Rozpoczęło to cykl ataków o charakterze terrorystycznym. W konsekwencji, ponieudanym zamachu na prezydenta Assada w czerwcu 1980 r., doszło do  wypowiedzenia wojny Braciom i zostało użyte wojsko. Struktury BM przestały praktycznie istnieć, a jego członkowie zbiegli do pobliskich państw.

W Jordanii BM funkcjonuje oficjalnie i legalnie (pomagali królowi Hussajnowi i dlatego). Ma swoich przedstawicieli w parlamencie i obecnie stanowi jedno z najsilniejszych ugrupowań jordańskich.



(zdjęcie - google.com)

wtorek, 6 grudnia 2011

Egipt - ciąg dalszy

W I turze wyborów w Egipcie zdecydowane, 65-procentowe poparcie zdobyli islamiści i zapowiadają, że zamierzają poprawić wynik w II turze. I chyba oczywiste będzie gdy dostaną się do parlamentu…


Ponad 36% głosów zdobyła Partia Wolności i Sprawiedliwości (ugrupowanie utworzone w tym roku przez Bractwo Muzułmańskie i chyba najlepiej przygotowane do wyborów). Ultrakonserwatywna salaficka partia Al Nur (Światło) uzyskała ponad 24%. Trzecie ugrupowanie islamistyczne, czyli Wassat o dosyć umiarkowanych poglądach – około 4%.
Rozpoczęty 28 listopada maraton wyborczy potrwa do 10 stycznia 2012 r.
Jeśli ktoś czytał mój ostatni wpis dotyczący wyborów w kraju nad Nilem, wie, że tamtejszy system wyborczy jest bardzo skomplikowany. Egipt podzielony jest na 27 prowincji – w wyborach zostało to podzielone na 3 grupy. W każdej grupie odbędą się 2 tury.
28 listopada odbyła pierwsza tura w Kairze i Aleksandrii. Druga zaczęła się wczoraj.
W przyszłą środę zaczną głosować mieszkańcy Suezu i Asuanu.

(zdjęcie - www.jewpi.com)

poniedziałek, 28 listopada 2011

Zaczęło się, czyli wybory w Egipcie.

Pierwszy dzień wyborów parlamentarnych w Egipcie. Ruszyła pierwsza „runda” wyborów. Mieszkańcy Kairu i Aleksandrii już od wczesnego ranka ustawiali się w kolejki aby móc oddać swój głos.


Niestety (w wielu źródłach znalazłam takie informacje) wybory nie przebiegają tak spokojnie i poprawnie jak w Tunezji. Pojawiają się pierwsze informacje, że dochodziło dzisiaj do przypadków kupowania głosów, bezprawnych agitacji wyborczych czy płacenia głosującym za dokonanie „słusznego” wyboru (zdarzały się przypadki, że zamiast pieniędzy rozdawane były napoje i jedzenie). Niektóre lokale wyborcze nieprzygotowane na tak dużą frekwencję musiały zostać po prostu zamknięte.





To dopiero pierwszy dzień…


(zdjęcia - AJE)

niedziela, 27 listopada 2011

Maraton wyborczy w Egipcie


                                                                                                                                                                                                                            AJE

Zmian na Bliskim Wschodzie ciąg dalszy…. I tym razem nie mam wcale przeczucia, że sytuacja się ustabilizuje i po prostu „będzie dobrze”. O co chodzi? O Egipt, o to co się działo wcześniej i trwa cały czas. I o jutro.
Jutro, czyli w poniedziałek 28 listopada odbędą się pierwsze wybory parlamentarne od momentu obalenia rządów H. Mubaraka. Przeczytałam pare prognoz dotyczących ewentualnych konsekwencji jutrzejszych wydarzeń i zdania są podzielone. Jedni zwiastują stabilizację i poprawę sytuacji, inni zaś coś przeciwstawnego. Ja sądzę, że będzie „coś” pomiędzy. Nie będzie ani bardzo źle ani dobrze… i to właśnie może powodować kłopoty wewnętrzne (niezadowolenie społeczne, protesty, umocnienie czynnika fundamentalistycznego, spadek głównych dochodów pochodzących z turystyki, mieszanie się do spraw wewnętrznych państw trzecich – i to niekoniecznie będzie im chodziło o spokój i demokrację). Egipt staje przed poważnym wyzwaniem. Polityka wewnętrzna wywiera ogromny wpływ na politykę zagraniczną, a ta z kolei na sytuację ekonomiczną i na bezpieczeństwo w regionie (Egiptu i państw, które poczują się zagrożone np. Izrael).
Wracając do wyborów parlamentarnych...  w ciągu ostatnich paru dni Egipcjanie znowu okupują Plac Wolności (cóż za nazewnicza symbolika), protestując i domagając się zniesienia Najwyższej Rady Wojskowej, która tak na dobrą sprawę – nie zrobiła nic w ciągu tych paru miesięcy. Biorąc pod uwagę styczniowe wydarzenia i możliwości jakie one stwarzały, tymczasowa Rada Wojskowa mogła wiele zdziałać (plus tzw. praca nad własnym PR) i uniknęłaby tego co jest teraz.
Egipt liczy sobie 82 miliony osób. Oczywiste jest to, że poniedziałek nie będzie jedynym dniem, w którym będą przeprowadzone wybory. Potrwa to nie pare dni, ale nawet kilka miesięcy i z pewnością tak sprawnie to się nie odbędzie jak w Tunezji. Co więcej – duży kraj, dużo ludzi, długość okresu wyborów – na co te czynniki mogą wpłynąć? Na to, że może dojść po prostu do wielu oszustw i manipulacji polityczno – społecznej.
Od jutrzejszego poniedziałku do 10 stycznia 2012 r. ponad 40 mln obywateli uprawnionych do głosowania wybierze 498 deputowanych do Zgromadzenia Ludowego. Dziesięciu kolejnych będzie mianowanych przez marszałka Husejn Tantawiego, obecnie piastującego stanowisko przewodniczącego tymczasowej Rady Wojskowej. System parlamentarny Egiptu jest trochę skomplikowany – 1/3 miejsc zostanie przyznana zwycięzcom wyborów w okręgach jednomandatowych w dwóch turach, a pozostałe 2/3 – kandydatom, którzy zostaną wybrani z list w sposób proporcjonalny.

27 gubernatorstw (muhafaz) Egiptu podzielono na trzy grupy. W każdej po kolei będzie odbywać się głosowanie. 28 listopada głosy na deputowanych zaczną oddawać mieszkańcy Kairu i Aleksandrii. 14 grudnia zagłosują mieszkańcy Suezu i Asuanu. 3 stycznia 2012 r. – Egipcjanie zamieszkujący Półwysep Synaj i region delty Nilu. Wyniki poznamy najprawdopodobniej 13 stycznia 2012 r.
Pare tygodni później, czyli od 29 stycznia 2012 r. obywatele egipscy będą wybierać senatorów - zasiądą oni w Radzie Konsultatywnej.
Tak wyłoniony parlament powoła 100-osobową komisję, której celem będzie napisanie nowej konstytucji.

I co dalej? Duże szanse na wygraną ma (albo miało) Bractwo Muzułmańskie. Nie jest tajemnicą, że o poparcie dbają już od pierwszych dni rewolucji, są dobrze przygotowani i zorganizowani. W kwietniu br. utworzyli Partię Wolności i Sprawiedliwości.  Od niedawna można zauważyć niewielki spadek poparcia dla BM. Jest to spowodowane głównie tym, że ludzie zaczynają sobie zdawać sprawę, że owszem przywiązanie do tradycji i wartości muzułmańskim jest bardzo ważne, ale to nie jest do końca tym o co im chodzi. BM jest zbyt autorytarne i żadne władzy, a nadmiar tych cech jest niewskazany biorąc pod uwagę egipską przeszłość i jaki to może mieć skutek w przyszłości.

Partie lewicowe, centrolewicowe, laickie i liberalne – owszem są, ale mało zorganizowane i podzielone wewnątrz swoich struktur. W wyborach weźmie też udział wielu członków z Partii Narodowo – Demokratycznej H. Mubaraka. Jednak swoimi nazwiskami nie sygnują już tej partii – z reguły kandydują jako niezależni bądź reprezentują inne partie.

Co będzie dalej? Dowiemy się dopiero w styczniu. Obecnie można tylko obserwować zachowanie społeczeństwa, partii politycznych różnych frakcji, wojska, organizacje wyborów i ich przebieg. Bo przecież my – czyli tzw. świat – nie mamy żadnego wpływu na decyzję jaką podejmie 42-milionowe społeczeństwo kraju nad Nilem. Mam tylko nadzieję, że skoro chcą „demokracji” (i wszelkich jej „skutków”), to podejmą właściwą decyzję i w tym kraju w końcu będzie lepiej.



Skrótowe objaśnienie systemu wyborczego w Egipcie (z genialnej strony AJE):














(zdjęcia - worldhum.com, google, AJE)

sobota, 23 lipca 2011

Cairo Time/W Kairze - film.

Dzisiejszy post będzie z tematyki tzw. lekkiej, bo o filmie. I o Kairze, ale nie z perspektywy 'rewolucyjnej'.

Cairo Time to jeden z tych filmów, które chce zobaczyć, ale nigdy nie miałam okazji. Z niecierpliwością czekam aż zostanie on w końcu wyemitowany na HBO :) Wydziałam wszystkie możliwe fragmenty filmu na youtube i już wiem, że film mi się podoba/spodoba.
Nie ukrywam, że w dużą rolę w moim zachwycie odgrywa sentyment do Kairu. Pomimo, że byłam tam krótko, to jednak cały czas jestem pod urokiem tego miasta :)




Oto opis filmu:
Opowieść o nieoczekiwanej, dojrzałej miłości, która na egzotycznych ulicach Kairu przytrafia się zamężnej kanadyjskiej dziennikarce i emerytowanemu egipskiemu policjantowi. Doświadczona dziennikarka Juliette Grant (Patricia Clarkson) czeka w Kairze na przyjazd męża (Tom McCamus). W wędrówkach po nieznanym mieście towarzyszy jej dawny przyjaciel mężczyzny, emerytowany policjant Tareq (Alexander Siddig). Pomiędzy dojrzałymi, pochodzącymi z różnych krajów i środowisk ludźmi wybucha uczucie, któremu oboje nie potrafią się oprzeć. Jednocześnie ich myśli zaprząta Mark - nieobecny mąż Juliette i przyjaciel Tareqa. (Cairo Time)

Brzmi całkiem zachęcająco, prawda?
Oprócz możliwości zobaczenia Kairu, mamy tu ciekawy wątek 'społeczny'. Różnice społeczne, mentalne, kulturowe, uczucie między osobami z różnych światów i związane z tym dylematy. W sumie - życie.

Zwiastun filmu: