Pokazywanie postów oznaczonych etykietą islam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą islam. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 maja 2013

Myślał indyk o niedzieli, a w sobotę... - czyli reforma weekendu w KSA

Arabski weekend to czwartek i piątek. Jednak skoro zmiany zachodzą praktycznie we wszystkim i coraz częściej naśladują europejsko-amerykańskie wzorce, to również i organizacja tygodnia ulegnie reformom. Organ doradczy króla Arabii Saudyjskiej zasugerował rządowi, aby weekend przypadał na piątek i sobotę. Celem zmiany ma być przede wszystkim ożywienie (upadającej) gospodarki królestwa. Wolny czwartek i piątek ogranicza możliwość współpracy z partnerami z zagranicy, dla których to normalne dni robocze.

W islamie odpowiednikiem naszej niedzieli jest piątek.Tego dnia spędza się czas z rodziną, chodzi do meczetu i... shopping mallu;) Globalizacja zachowań społecznych powoduje pewne podobieństwo bez względu na kulturę czy religię - wystarczy spojrzeć jak wygląda "typowa" niedziela - zamiast meczetu jest kościół, a zamiast mallu jest centrum handlowe (czyli praktycznie to samo co mall, tylko inna nazwa) lub supermarket.

Zmiany dni weekendu mogą mieć istotne znaczenie dla giełdy w Arabii Saudyjskiej. Ogromne znaczenie na jej funkcjonowanie mają międzynarodowe ceny energii i rynki akcji. I odwrotnie - ona ma duży wpływ na pozostałe giełdy. Z większością partnerów na świecie Saudyjczyków łączą tylko 3 dni robocze w tygodniu, czyli poniedziałek, wtorek i środa. Pozostałe 4 dni są zmarnowane. Już od kilku lat saudyjski sektor biznesowy lobbuje na rzecz zmiany organizacji tygodnia, tak aby dopasować się do europejskich czy amerykańskich kontrahentów.
Sąsiadujący z Arabią Saudyjską Oman oficjalnie zatwierdził w kwietniu zamianę dni weekendu na piątek i soboto. Prawo weszło w życie 1 maja br. Jeżeli wniosek rady w KSA nie zostanie zatwierdzony, kraj ten pozostanie jedynym państwem nad Zatoką Perską, w którym obowiązuje weekend czwartkowo-piątkowy.

Znaczna część propozycji zmiany prawa pochodzi od Rady Konsultacyjnej (150-osobowego organu doradczego powoływanego przez króla). Sama rekomendacja rady nie oznacza wcale, że propozycja spotka się z aprobatą i stanie się obowiązującym prawem. Wniosek musi najpierw zatwierdzić rząd i saudyjski sąd królewski. W 2007 r. podobny wniosek został odrzucony. Dopiero gdy propozycja reformy przejdzie pomyślnie etapy na tych szczeblach decyzyjnych, decyzja ostateczna zostanie podjęta przez króla, który posiada władzę wykonawczą, ustawodawczą i sądowniczą.

środa, 20 lutego 2013

Egipska prohibicja i jej ewentualne konsekwencje na bezpieczeństwo w regionie

Na początku mała ciekawostka jeśli chodzi o nowy zakaz odnośnie dystrybucji alkoholu w Egipcie.

Egipskie władze zamierzają wprowadzić zakaz sprzedaży alkoholu na nowopowstałych osiedlach miejskich znajdujących się na przedmieściach dużych miast kraju. W związku z tym rząd nie będzie więcej wydawał koncesji sklepom na peryferyjnych osiedlach Kairu, Aleksandrii i innych większych miast.

Ponoć mieszkańcy skarżyli się, że sprzedaż alkoholu prowadzi do różnorakich problemów, takich jak ataki na kobiety, dewastacje mienia czy przypadkowe dzwonienie do różnych mieszkań (to jest chyba najstraszniejsze). 

Tymczasem zwolennicy opozycji dopatrują się tutaj zupełnie innej przyczyny. Ich zdaniem jest to kolejny krok radykalnych władz Egiptu, zmierzający do ograniczenia swobód obywatelskich i tym samym zwiększenie kontroli nad ludem. Może to początek ogólnokrajowej prohibicji? Najpierw, narzucony przez islamistów, zakaz będzie dotyczył tylko nowych osiedli miejskich dużych miast, a potem powoli będą zakazywać go wszędzie indziej. A jak wszędzie indziej, to prędzej czy później dotknie kurortów turystycznych (zazwyczaj z opcją all inclusive). 

Początek radykalizacji i islamizacji kraju czy troska o morale i bezpieczeństwo obywateli? To Egipt. Tam prawa jednostki, jej bezpieczeństwo i komfort bytowy niewiele kogo interesują, a tym bardziej nie rząd. Według mnie ta fałszywa troska podyktowana jest wyłącznie chęcią przypodobania się radykalnym ugrupowaniom, cieszących się sporym (według mnie nieuzasadnionym) poparciem. Władze Egiptu powinny zadać sobie pytanie co na tych quasi moralnych sojuszach może zyskać, a co może stracić. Z zachodniego punktu widzenia - może więcej stracić. W zasadzie może wszystko stracić. Prosta analogia: stabilizacja społeczno-polityczna = turyści (= hotele z opcją all inclusive = alkohol) = pieniądze (duże pieniądze) = bogatsze państwo = stabilizacja gospodarcza = stabilniejsza sytuacja społeczna (poprawa jakości bytu jeśli pieniądze nie trafią do kieszeni "tych na górze") = inwestycje = znowu pieniądze = wszystko co wcześniej wypisałam = arabska demokracja (a więc to o czego większość protestujących co piątek się domagają na kairskim Placu Wolności).

Opcja, w kierunku której zmierza Egipt może wyglądać w następujący sposób: poparcie islamistów = radykalizacja społeczeństwa = pogarszające się nastroje społeczne = złość i bunt przeciw zachodnim "kolonizatorom" = 0 turystów = upadający sektor turystyki (jedyny dochodowy w sumie...) = kulejąca gospodarka = wzrastające zadłużenie wobec innych krajów = jeszcze większa złość społeczna = bieda, nędza i rozpacz = jeszcze gorsze nastroje społeczne = islamiści wykorzystują okazję = jeszcze większa radykalizacja społeczeństwa (z reguły w każdej religii jest tak, że im większa bieda, tym cały "potencjał" lokowany jest w religii) = fala islamizacji (tylko islam, nic więcej) = tragiczna sytuacja Koptów = szalejący fundamentalizm (prawa człowieka, prawa kobiet... jakiekolwiek prawa oprócz prawa szariatu nie istnieją) = protesty (ludzie domagają się sami mając pojęcia czego) = Egipt zamyka się na resztę świata (jedyne sojusze ewentualnie z KSA i Jemenem) = zagrożony Izrael = interwencja USA, a potem reszty sojuszników (czyli pewnie i Polski). I potem mamy drugi, nakierowany na ścieżkę demokracji za pomocą "odpowiednich" środków, Afganistan czy Irak.

Dosyć ponury ten drugi scenariusz, ale biorąc pod uwagę wszystkie czynniki, takiej sytuacji nie można wykluczyć. Zaczyna się "niewinnie" i podstępnie, od alkoholu. 
Kolejna istotna kwestia - podwójna moralność muzułmanina - alkohol jest zabroniony w islamie. Jednak pomimo tego, wielu z wyznawców islamu w domowym zaciszu regularnie go popija albo wręcz pije publicznie. Islam islamem, zabawa zabawą, ale przydałoby się jednak trochę konsekwencji w tym wszystkim.

Zaczyna się tak, a może się skończyć na... No właśnie, na czym może się skończyć?


niedziela, 11 marca 2012

Dżiny

Niedziela. Po całym tygodniu przeróżnych zajęć, czas na relaks. Chociaż tyle rzeczy ostatnio dzieje się w moim życiu, że momentami mam wrażenie, że nie ogarniam. Dobrze, że chociaż ogarniam moją pracę magisterską (oczywiście temat związany
z motywem przewodnim bloga) i oddałam w zeszłym tygodniu rozdział :) Jako pierwsza osoba z grupy, co powoduje, że jestem z siebie niezwykle dumna!:P Teraz zmagam się z kolejnym rozdziałem… Za to relaksować będę się już za pare dni w Egipcie;) (ha! w końcu!).
Zastanawiałam się o czym by tu napisać… dopijając kawę z mlekiem mój wzrok padł na książkę o islamie. Jakiś czas temu pisałam na temat talizmanów itp. Nie sądziłam, że temat ten spotka się takim zainteresowaniem! Dzisiejszy temat w zasadzie posunęła mi Mona, jedna z nielicznych osób, która komentuje (pozdrawiam przy okazji!). Tak, tak… o dżinach.

Kim są w ogóle dżiny? To demony i duchy, które jak głosi tradycja powstały z czystego ognia bez dymu. Wierzono w nie jeszcze zanim postał islam, a potem stały się jego częścią. Dżiny posiadają nadnaturalną potęgę i są z reguły niewidzialne. Mogą przyjmować różne postacie np. innych ludzi, zwierząt.
Według islamu, dżiny są istotami rozumnymi stworzonymi przez Boga, obok ludzi
i aniołów. Dżiny dzielą się na dwie grupy – na dobre i na złe. Te dobre pomagają ludziom, nie robią im krzywdy, a te złe oczywiście szkodzą i robią wszystko aby uprzykrzyć życie. W hadisach napisane jest, że każdy człowiek ma swojego dżina, który towarzyszy mu przez całe życie i… stale namawia go do grzechu. Jedynie Prorok Mahoment miał porządnego dżina.
Gdzie mieszkają dżiny? W różnych miejscach. Z reguły mieszkają na pustyniach, chociaż coraz częściej są obecne w pobliżu osad ludzkich czy nawet w przedmiotach domowych (butelki, pudełka, słoiki). Mogą zamieszkiwać puste domy i stwarzać problemy gdy ktoś tam się wprowadzi. Takiego złośliwego dżina
– dzikiego lokatora, można przekupić i przekonać do siebie – czasami wystarczy co noc (przez jakiś czas) zostawiać mu półmisek czegoś dobrego;) Można też do niego mówić, ale tak, żeby go nie rozgniewać… Ponoć to działa, a po pewnym czasie taki dżin albo się „wyprowadzi” albo zaczyna „współpracować” i nie rozrabia.
Nie wiem ile w tym prawdy;) Ale lepiej z dżinami nie zadzierać. Z mojego doświadczenia – kult istnienia dżinów głównie widoczny jest w krajach Maghrebu
i tam też gdzie warto szczególnie wstrzymać się z publicznym sceptyzmem.

(źródło zdjęć - http://weheartit.com/)

środa, 8 lutego 2012

Symbole i talizmany

Dawno nie pisałam, znowu okres stagnacji blogowej…. Powód prosty – sesja. W moim przypadku razy dwa. Oczywiście wszystko zdane na prawie same piąteczki ;) zarówno na prawie, jak i na stosunkach międzynarodowych. Zatem teraz mam ferie i… skończyły się wymówki dotyczące niepisania pracy magisterskiej. Teraz trzeba się mocno zmobilizować i to po prostu napisać tak, żeby praca była genialna.
O czym będzie dzisiejszy wpis? Chciałam napisać trochę o wydarzeniach w Egipcie (chociażby te krwawe zamieszki na stadionie w Port Saidzie), pogarszającej się sytuacji w Syrii i reakcji świata… oraz o finale mistrzostw Pucharu Afryki (Tunezja niestety odpadła ‘prawie’ przed końcem i nie dostała się do finału) ale chyba znowu przełożę to na inny (być może niedaleki) czas.
Dzisiaj będzie o przesądach, symbolach, talizmanach arabskich. Czyli o czym każdy turysta wiedzieć powinien udając się do krajów arabskich ;) Przedstawię kilka najpopularniejszych/najbardziej znanych 'talizmanów'.
Oko Proroka. Moje pierwsze skojarzenie z tzw. talizmanami. W zasadzie oko proroka teoretycznie pochodzi z Turcji, ale w krajach arabskim można je również spotkać niemal na każdym kroku. Oko Proroka ma na celu ochronę przed tzw. „złym okiem”. Chroni przed złymi czarami czy urokiem. Oko „odbija” rzucone czary;) Słyszałam, że gdy oko pęknie, to znak, że zadziałało właściwie, chroniąc przed złym spojrzeniem. Co ciekawe – oko Proroka - ta nie ma nic wspólnego z islamem, jest to związane głównie z przed-islamskimi wierzeniami ludowymi. Warto pamiętać, że najlepszą ochronę daje niebieskie oko. Sama ma kilka bransoletek z okiem :)


Ręka Fatimy (Khomsa). Zastosowanie to samo co w przypadku oka Proroka. Nazwa nawiązuje do córki Mahometa Fatimy-Zahry. Khomsa to z arabskiego chamsa i  znaczy pięć. Pięć palców przeciwko złemu urokowi i złemu spojrzeniu. Odmiana izraelska to ręka Miriam. W zasadzie pierwszy raz „w praktyce” z ręką Fatimy spotkałam się w Tunezji. Oczywiście chciałam kupić sobie bransoletkę z tym motywem, jednak nigdzie nie znalazłam „odpowiedniej” (nawet w Tunisie!). Jednak w końcu znalazłam :) dokładnie taką jaką sobie wymarzyłam. Gdzie? Na lotnisku w Monastirze, zaledwie 2 h przed odlotem. Lubię ją i noszę dosyć często. Chyba działa.





Skarabeusz. Czyli egipski Święty Żuk. Symbol przynoszący szczęście i pomyślność. W starożytnym Egipcie był uważany za święte zwierzę. Był symbolem odrodzenia i wędrówki słońca po niebie.
Oko Horusa. Opisywane jako symbol odrodzenia i powracania do zdrowia. Bardzo często był to też motyw biżuterii królewskiej. Symbolizował ochronę, opiękę i odstraszał zło. W starożytności wierzono, że oczami Horusa był Księżyc i Słońce. Lewe oko było Księżycem, a prawe Słońcem. W czasie walki z Bogiem Setem (bóg ciemności i chaosu, ale także Bóg wojownik), Horus stracił lewe oko, ale dzięki magicznym zaklęciom Boga Thota (opiekun pisarzy) odzyskał je. Oko Horusa chroniło Bogów i ludzi przed niebezpieczeństwem i złym urokiem.





(źródło zdjęć - google.com, http://weheartit.com/, podrozeiherbata.pl)

sobota, 17 grudnia 2011

Kolejna runda wyborów w Egipcie. Bractwo Muzułmańskie - informacje basic

Drugi etap wyborów w Egipcie… - 14 grudnia mieszkańcy dziewięciu muhafaz rozpoczęli głosowanie. Po Aleksandrii i Kairze (gdzie ponad 65% poparcie zdobyły partie islamistyczne) nadszedł czas nie tylko na Suez i Asuan, ale i na Gizę, Beni Sueif, prowincje znajdujące się w Delcie Nilu Menufiya, Sharqiya i Beheira, kanałowy Ismailiya oraz usytuowany na południu Sohag
Partia Wolności i Sprawiedliwości, założona w kwietniu przez Bractwo Muzułmańskie będzie starała się umocnić swoją pozycję i uzyskać lepsze wyniki z pierwszej rundy, w których uzyskała około 36 % głosów . BM liczą na poparcie wyborców z Ismailiyi na wschodzie, skąd pochodzi jego założyciel i główny ideolog - Hasan Al-Banna.

Tyle się mówi i pisze o Bractwie Muzułmańskim… a czy do końca wszyscy są świadomi kto to i o co właściwie im chodzi oraz jakie są główne idee ugrupowania? Świadoma odpowiedzi, uznałam, że dobrze będzie jak napiszę coś na ten temat.
Bractwo Muzułmańskie (zwane także Braćmi Muzułmanami) to islamska organizacja o charakterze nie tylko religijnym, ale również społeczn – politycznym. Początek jego funkcjonowania datuje się na rok 1928. Ugrupowanie zostało założone przez egipskiego działacza – fundamentalistę islamskiego Hassana al-Bannę jako tzw. forma reakcji na rozpad Imperium Osmańskiego i utworzenie się nowych państw. Mottem Braci Muzułmańskich jest -  Allah jest naszym celem. Prorok naszym przywódcą. Koran naszym prawem. Dżihad naszą ścieżką. Śmierć na ścieżce Boga jest naszą jedyną nadzieją. Czyli islam, islam i… islam (więc i stąd też ich nazwa). Religia jako podstawa w zasadzie wszystkiego. Od początku swojego istnienia są przeciwni wszelkim formom świeckości w krajach muzułmańskich. Odrzucają wszystko co zachodnie i nowoczesne na rzecz systemu opartego wyłącznie na Koranie i szariacie.



Nie lubią Izraela. To najprawdopodobniej oni dokonali zamachu na egipskiego prezydenta Anwara as-Sadata w 1981 r. W 1984 r. BM mogło dalej formalnie istnieć, ale tylko jako organizacja religijna. Jak widać teraz to się trochę pozmieniało… religia staje się polityką i odwrotnie. Widać to zwłaszcza podczas protestów na kairskim Placu Wolności…

W Syrii BM działa już od lat 30. Potem, w 1958 r. zostało zdelegalizowane gdy Syria i Egipt utworzyły Zjednoczoną Republikę Arabską. 3 lata później, gdy ZRA przestała istnieć, BM na nowo rozpoczęło działalność. Gdy do władzy doszła partia Baas, BM znowu została zawieszona. Rozpoczęło to cykl ataków o charakterze terrorystycznym. W konsekwencji, ponieudanym zamachu na prezydenta Assada w czerwcu 1980 r., doszło do  wypowiedzenia wojny Braciom i zostało użyte wojsko. Struktury BM przestały praktycznie istnieć, a jego członkowie zbiegli do pobliskich państw.

W Jordanii BM funkcjonuje oficjalnie i legalnie (pomagali królowi Hussajnowi i dlatego). Ma swoich przedstawicieli w parlamencie i obecnie stanowi jedno z najsilniejszych ugrupowań jordańskich.



(zdjęcie - google.com)

niedziela, 4 grudnia 2011

Sobotnie protesty w Tunezji

Minął prawie pierwszy tydzień wyborów w Egipcie i sytuacja za dobrze nie wygląda. Obawiam się, że moje wcześniejsze rozważania sprawdzą się. Ale nie o tym dzisiejszy post.  Będzie o dalszym ciągu historii kształtowania się quasi demokracji w państwie Maghrebu gdzie „wszystko się zaczęło”.

W Tunezji niespokojnie… w sobotę 3 grudnia tysiące Tunezyjczyków wyszło na ulice aby zamanifestować swoje poglądy na temat zaistniałego sporu dotyczącego roli religii w państwie.  Powstały tzw. dwie frakcje – islamiści kontra sekularyści (ich poglądów nie trzeba chyba wyjaśniać). W Bardo doszło do „spotkania” około 3 tysięcy islamistów (ich główne hasła to – „Islamic Tunisia is not secular!” i „No to secularist extremism”)  z niecałym tysiącem zwolenników państwa świeckiego. Niezbędna była interwencja policji. Warto dodać, ze napięcia między „obozami” narastają już od stycznia br. ale w sobotę miało miejsce pierwsze tego typu starcie na tle religijno – ideologicznym.
Zdaniem islamistów – świeckie elity, które próbują odgrywać  w państwie dużą rolę od momentu odzyskania niepodległości od Francji, cały czas ograniczają ich wolność wyrażania własnej wiary. Z kolei ich rywale zarzucają im próby uczynienia jednego z najbardziej liberalnych krajów arabskich państwem islamskim.
Zdaniem tych protestujących, którzy opowiadali się za zwiększeniem roli islamu w państwie, zwycięstwo partii Ennahdha jest wyraźnym sygnałem, że w tę stronę chce pójść społeczeństwo i wcale nie zaszkodzi to demokracji czy postępowym reformom. Wcześniej, ich zdaniem, żyli w państwie gdzie obowiązywała dyktatura mniejszości. Jak podaje Al Jazeera, na wiecu powiewały nie tylko flagi Ennahdh’y, oficjalnie nie popierającej protestujących islamistów, ale również zdelegalizowanej ultrakonserwatywnej partii Hizb Tahrir.
Skoro wspomniałam o partii Hizb Tahrir (Partia Wyzwolenia) - warto coś więcej o niej napisać. Jest to partia islamska o zasięgu międzynarodowym, powstała w latach 50. Jako filia palestyńskich Braci Muzułmańskich,  w swoim programie głosi między innymi odbudowę kalifatu, który powinien objąć cały świat muzułmański. Jest nastawiona antyzachodnio - nawołuje do obalenia prozachodnich rządów w państwach arabskich (głównie Egipt i  Arabia Saudyjska) i prorosyjskich w muzułmańskich państwach Azji Środkowej.
W każdym razie jest to wyraźny sygnał dla władzy i obserwatorów tunezyjskiej sceny politycznej, że dzieje się coś niepokojącego i może to wpłynąć na kierunki właściwego rozwoju polityczno - ideologicznego państwa. W artykule, który przytaczam (tu link), ostanie zdanie dało mi dużo do myślenia – „One young man on Saturday stood between the rival crowds with tape over his mouth, a loaf of bread in his hand, and a placard which read: "I am with neither of you … I am in favour of jobs and dignity”.
A praca (a właściwie jej brak) i godność są kluczowym podłożem Arabskiej Wiosny Ludów. I o to w rzeczywistości tak naprawdę chyba chodzi. Ludzie tego chcą, chcą spełnić swoje „egoistyczne” pragnienia oraz żyć zgodnie z własnymi przekonaniami religijnymi i tradycją. Tunezja jest państwem arabskim gdzie zdecydowaną większość stanowią wyznawcy islamu i odejście od tego po prostu w żaden sposób nie jest możliwe. Owszem Tunezja jak na standardy MENA jest krajem dosyć liberalnym i otwartym, ale jednak tradycja i wpływ islamu w dalszym ciągu będzie obecna i będzie wywiera wpływ na postępowanie oraz życie Tunezyjczyków. Jest to trudna kwestia, według mnie najlepszym wyjściem byłaby droga tzw. umiarkowanego islamu, która mogłaby stanowić pewien rodzaj kompromisu (chociaż kompromis powoduje, że żadna ze stron do końca nigdy nie będzie zadowolona). Dużo prawdopodobne zwycięstwo Bractwa Muzułmańskiego w niedalekim Egipcie pomału zaczyna budzić niepokój, zatem….  Przesada w jedną albo drugą stronę (świecką albo islamistyczną) nie jest wskazana i nie przyniesie nic dobrego. I nie mam tu na myśli tylko ewentualnych konsekwencji na gruncie arabskim, ale też ogólnie.


 (zdjęcie - AJE)

środa, 3 sierpnia 2011

Początek Ramadanu i zdjęcia.

Ramadan trwa. Odbyłam wczoraj ciekawą fesbukową konwersację z moim kairskim znajomym i dowiedziałam się paru rzeczy. Dowiedziałam się, że suhur (tzw. śniadanie, posiłek przed wschodem słońca) spożywa on o godzinie 3.30... Zaś iftar (posiłek po zachodzie słońca) o 19. Przekonywał mnie potem, że powinnam zostać muzułmanką (bo niby dużo wiem o islamie), argumentując że 'islam jest jedyną prawdą'. Owszem, islam jest bardzo ciekawą religią, ale reprezentuję bardziej świeckie podejście (ale akurat nie zamierzam się w tę kwestię zbytnio zagłębiać, bo to i tak nie ma żadnego znaczenia). Być może Ramadan tak 'wniośle' na niego wpłynął, bo nigdy żadnych agitacji religijnych nie popełniał.

Przeglądając wczorajsze internetowe wydanie Al Jazeera English znalazłam świetne zdjęcia obrazujące początek Ramadanu w regionie. Tu znajdziecie zdjęcia wszystkie zdjęcia (niektóre nie są z krajów arabskich) --> link


Kair


Jerozolima, Meczet Al - Aksa



Riyadh
 

Tunis


Strefa Gazy, Meczet Al - Omari




Kabul, ramadańskie przysmaki



Libijski rebeliant


Jemen, ciągle niespokojnie...


Jemen znowu, antyrządowe protesty w Sanaa


Gaza City





niedziela, 31 lipca 2011

Ramadan czas zacząć!

http://www.graphics.desivalley.com

Jutro 1 sierpnia. Moje pierwsze skojarzenie z tą datą to oczywiście rocznica Powstania Warszawskiego, która, jako że jestem rodowitą warszwianką, ma dla mnie szczególne znaczenie.
W tym roku 1 sierpnia wydarzy się jeszcze coś jeszcze, o czym intensywnie ‘przypominają’ na swoich facebookowych tablicach moi muzułmańscy znajomi. Mianowicie jutro zaczyna się Ramadan! I będzie sobie trwał do 30 sierpnia. Nigdy nie zdarzyło mi się być w okresie Ramadanu w kraju muzułmańskim. Nie zdarzyło się – ale zdarzy sięJ niebawem wybywam na wakacje do Tunezji, więc będę mogła poczynić pewne obserwacje. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że takowe obserwacje z pięcio-gwiazdkowego hotelu mogą dla niektórych wydawać się śmieszne, ale… dla chcącego nic trudnego (czyli dla mnie) i będę i tak wszystko wiedziała:)
Co to jest Ramadan? Typowa odpowiedź – ‘nooo, jakiś post, nie?’. No tak, post, ale trochę bardziej specyficzny niż taki znany przeciętnemu katolikowi. Prawidłowa odpowiedź na to pytanie jest taka, że jest to dziewiąty miesiąc kalendarza muzułmańskiego, w którym miało miejsce objawienie Koranu – po prostu archanioł Gabriel (czyli Dżibril) ukazał się Mahometowi. Zatem jest to szczególne wydarzenie w życiu wyznawców islamu.
W okresie trwania Ramadanu od świtu do zmierzchu muzułmaninowi nie wolno między innymi spożywać żadnych pokarmów, napojów, palić tytoniu i takie tam. Posiłki w związku z tym spożywa się przed świtem i po zachodnie słońca. Kobiety w ciąży i karmiące, dzieci, osoby chore nie muszą przestrzegać postu. Słyszałam jeszcze wersję, że osoby pracujące w turystyce też nie muszą, ale nie wiem na ile to jest prawda.
Po co jest Ramadan? A po co jest post przed Bożym Narodzeniem? Wydaje mi się, że jednak muzułmanie są bardziej zdyscyplinowani, jeśli chodzi o przestrzeganie postu. Jest post – i okey. U nas (no dobra, w moim przypadku) jest kombinowanie ;P Gdy postanowię sobie, że nie będę w tym czasie jadła czekolady (cóż za poświęcenie…), to i tak po paru dniach złamię owe postanowienie i szczerze powiedziawszy jakoś szczególnie mnie to… nie martwi. Ramadan oprócz tego, że jest ochroną przed karą Allaha, to stanowi w pewnym sensie przeżycie duchowe umożliwiające odzyskanie wewnętrznego spokoju, poznania siebie i być może zrozumienia niedoli ubogich (i głodnych). Taki sens ‘ludzki’ dziewiątego miesiąca przedstawiły znane mi osoby celebrujące Ramadan.

Zatem… Wesołego Ramadanu;))




ellaneblog.net
 
graphics18.com

terrorfreesomalia.blogspot.com







i muzycznie ;) Można na tym clipie zobaczyć jak to wszystko wygląda 'w praktyce'



نشيد رمضان 2011 الرائع لمشاري العرادة | Great Ramadan 2011 Nasheed