wtorek, 21 maja 2013

Czy prawda ma znaczenie?

Efekt CNN to stosunkowo nowy termin funkcjonujący w naukach społecznych oznaczający ogromny wpływ przekazu medialnego, zarówno telewizyjnego jak i prasowego, na podejmowanie przez rządzących decyzji politycznych. Termin, którego użycie staje się coraz bardziej powszechne, podkreśla niewątpliwie fenomen wpływu medialnego na kształtowanie się opinii międzynarodowej i proces decyzyjny. Praktyczne użycie pojęcia zostało wykorzystane przede wszystkim w przypadku interwencji USA w Afganistanie (2001 r.) i Iraku (2003 r.), co nie oznacza, że Efektu CNN nie można użyć w innych sytuacjach konfliktowych (czy quasi konfliktowych). Nie zawsze też źródłem przekazu musi być amerykańska CNN, równie dobrze można przytoczyć tutaj dosyć częsty nie-obiektywizm katarskiej Al Jazeery (zwłaszcza w relacjonowaniu wydarzeń dotyczących USA i Izraela). 

Pojawia się pytanie - czy to co widzimy w telewizji jest prawdą? A może zmanipulowaną fikcją mającą na celu oczernić wizerunek władzy czy kraju? Warto pamiętać, że poza tym co ujmie kamera czy obiektyw aparatu, funkcjonuje realny świat z realnymi ludźmi, z realnymi emocjami i zachowaniami, z realnymi wydarzeniami. Dzieje się coś czego nie widzimy. Widzimy zaledwie kawałek tego, co po prostu ma zostać pokazane i tyle. A prawda? Coraz częściej można odnieść wrażenie, że nie o prawdę chodzi, a o to kto jest silniejszym i bardziej znaczącym podmiotem na arenie międzynarodowej. I to jest ta prawda. Taka prawda. Media stały się narzędziem nie tylko do kreowania wizerunku państwa, ale także do sprytnego oddziaływania na społeczeństwo, destabilizując w konsekwencji stabilność w regionie czy na świecie. Widać to idealnie na przykładzie regionu Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu, zwłaszcza w przypadku ogniwa zapalnego, czyli Izraela. W izraelskich mediach od zawsze pokazywani są ci źli Palestyńczycy-terroryści albo ci okropni Arabowie, którzy są leniwi i tylko chcą się wysadzać. W mediach arabskich odwrotnie - ci okropni Żydzi, którzy zajęli naszą ziemię, naszą Palestynę. Oczywiście upraszczam. Sytuacja w rzeczywistości jest dużo bardziej skomplikowana, bo dotyczy bezpieczeństwa w regionie (warto podkreślić, że jest to priorytet dla Izraela), kwestii terroryzmu międzynarodowego (wpływ Hamasu i Hezbollahu) i konfliktu wewnętrznego (ludność cywilna, konflikt o ziemię i dostęp do wody słodkiej, spory religijne, mur). Trochę taka wzajemna przepychanka kto ma rację bez żadnej słusznej argumentacji.

Zaledwie parę dni temu odnośnie tego co napisałam wyżej - została "wygrzebana" sprawa sprzed paru lat i dotycząca wyemitowanego materiału przez francuską stację telewizyjną France 2. Francuska stacja we wrześniu 2000 r. pokazała reportaż ze starć między żołnierzami izraelskimi a palestyńskimi bojownikami. Na filmie widać jak w krzyżowym ogniu, za betonowym kręgiem starali się ukryć Jamal al-Dura i jego 12-letni syn Mohammed.

Według telewizji chłopiec miał zginąć od izraelskich pocisków. Jego śmierć, nagłośniona przez media, wywołała międzynarodową falę protestów przeciwko Izraelowi. Przez lata postać kulącego się przed pociskami chłopca i tulącego się do swojego ojca uznawana była za symbol walki Palestyńczyków. Zabity chłopiec został uznany w świecie arabskim za męczennika.


www.jpost.com

We wrześniu 2012 r. premier Izraela Benjamin Netanjahu nakazał wszczęcie śledztwa w tej sprawie. 20 maja br. opublikowano 36-stronicowy raport. Jego autorzy twierdzą, że na podstawie analizy filmu i przebiegu strzelaniny nie można udowodnić, że wojsko przyczyniło się do jakichkolwiek obrażeń Palestyńczyków.

Izrael twierdzi, że chłopiec wówczas nie zginął a nawet nie został w ogóle trafiony przez kulę. Ani izraelską, ani palestyńską. Zarzuca też telewizji manipulację. Miała usunąć z reportażu scenę mogącą sugerować, że chłopiec przeżył strzelaninę. Izrael oskarżył francuską stację, że jej materiał przyczynił się do usprawiedliwiania palestyńskich ataków i do aktów antysemityzmu i terroryzmu.

France 2 wyraziła już gotowość uczestniczenia w każdym niezależnym śledztwie, prowadzonym zgodnie z międzynarodowymi standardami a nawet do pomocy w ekshumacji ciała chłopca.




środa, 1 maja 2013

Myślał indyk o niedzieli, a w sobotę... - czyli reforma weekendu w KSA

Arabski weekend to czwartek i piątek. Jednak skoro zmiany zachodzą praktycznie we wszystkim i coraz częściej naśladują europejsko-amerykańskie wzorce, to również i organizacja tygodnia ulegnie reformom. Organ doradczy króla Arabii Saudyjskiej zasugerował rządowi, aby weekend przypadał na piątek i sobotę. Celem zmiany ma być przede wszystkim ożywienie (upadającej) gospodarki królestwa. Wolny czwartek i piątek ogranicza możliwość współpracy z partnerami z zagranicy, dla których to normalne dni robocze.

W islamie odpowiednikiem naszej niedzieli jest piątek.Tego dnia spędza się czas z rodziną, chodzi do meczetu i... shopping mallu;) Globalizacja zachowań społecznych powoduje pewne podobieństwo bez względu na kulturę czy religię - wystarczy spojrzeć jak wygląda "typowa" niedziela - zamiast meczetu jest kościół, a zamiast mallu jest centrum handlowe (czyli praktycznie to samo co mall, tylko inna nazwa) lub supermarket.

Zmiany dni weekendu mogą mieć istotne znaczenie dla giełdy w Arabii Saudyjskiej. Ogromne znaczenie na jej funkcjonowanie mają międzynarodowe ceny energii i rynki akcji. I odwrotnie - ona ma duży wpływ na pozostałe giełdy. Z większością partnerów na świecie Saudyjczyków łączą tylko 3 dni robocze w tygodniu, czyli poniedziałek, wtorek i środa. Pozostałe 4 dni są zmarnowane. Już od kilku lat saudyjski sektor biznesowy lobbuje na rzecz zmiany organizacji tygodnia, tak aby dopasować się do europejskich czy amerykańskich kontrahentów.
Sąsiadujący z Arabią Saudyjską Oman oficjalnie zatwierdził w kwietniu zamianę dni weekendu na piątek i soboto. Prawo weszło w życie 1 maja br. Jeżeli wniosek rady w KSA nie zostanie zatwierdzony, kraj ten pozostanie jedynym państwem nad Zatoką Perską, w którym obowiązuje weekend czwartkowo-piątkowy.

Znaczna część propozycji zmiany prawa pochodzi od Rady Konsultacyjnej (150-osobowego organu doradczego powoływanego przez króla). Sama rekomendacja rady nie oznacza wcale, że propozycja spotka się z aprobatą i stanie się obowiązującym prawem. Wniosek musi najpierw zatwierdzić rząd i saudyjski sąd królewski. W 2007 r. podobny wniosek został odrzucony. Dopiero gdy propozycja reformy przejdzie pomyślnie etapy na tych szczeblach decyzyjnych, decyzja ostateczna zostanie podjęta przez króla, który posiada władzę wykonawczą, ustawodawczą i sądowniczą.

czwartek, 11 kwietnia 2013

Jordania - otwarcie drugiego obozu dla uchodźców syryjskich


W Jordanii powstał drugi obóz dla uchodźców syryjskich. Obóz, otwarty w miejscowości Mradżib Al-Fhud na północy kraju, został sfinansowany przez Arabię Saudyjską. Obiekt w Mradżib Al-Fhud ma odciążyć pierwszy obóz, wybudowany w miejscowości Zaatari na północy Jordanii, w którym przebywa już ponad 150 tys. Syryjczyków.


(www.guardian.co.uk)
Pierwszy obóz dla uchodźców w Jordanii


Nowy obóz jest oddalony o 37 km od granicy z Syrią i 10 kwietnia br. przyjął pierwszych 110 Syryjczyków. Początkowo ma w nim przebywać 5 tys. uchodźców, ale docelowo będzie przystosowany do przyjęcia od 25 do 30 tys. osób.
Do Mradżib Al-Fhud doprowadzono wodę, wybudowano szkołę i szpital, który ma zapewnić podstawową opiekę medyczna. Rząd jordański w 2012 r. wydał około 65 mln jordańskich dinarów (równowartość prawie 300 mln złotych) na zapewnienie syryjskim uchodźcom odpowiedniej opieki medycznej. W 2013 r. wraz z rosnącą liczbą syryjskich uchodźców kwota może trzykrotnie wzrosnąć.
Według różnych danych w Jordanii przebywa od 400 tys. do ponad 480 tys. syryjskich uchodźców.  Szacuje się, że każdego dnia przybywa ich ok. 2 tys. Nie można dokładnie sprecyzować liczby Syryjczyków przebywających w Królestwie Haszymidzkim - wielu z nich nie zgłasza się ani nie rejestruje. Nieoficjalne dane wykazują, że na terytorium Jordanii znajduje się obecnie 1/3 wszystkich Syryjczyków, którzy opuścili pogrążoną w wojnie domową ojczyznę, stanowiąc w ten sposób 6% populacji Jordanii.

Pierwszy obóz dla uchodźców syryjskich w Jordanii (washingtonpost.com)

Według danych Urzędu Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR) w Iraku, Jordanii, Libanie, Turcji i innych krajach Bliskiego Wschodu przebywa już 1 254 451 Syryjczyków, którzy musieli opuścić kraj pochodzenia. 
UNICEF (Fundusz Narodów Zjednoczonych Pomocy Dzieciom) ogłosił na początku kwietnia, że przy obecnym tempie napływu uciekinierów z Syrii do końca tego roku ich liczba w samej Jordanii wyniesie 1,2 mln. 

(nytimes.com)

Pierwszy obóz dla uchodźców syryjskich w Jordanii (news.yahoo.com)



niedziela, 3 marca 2013

Ponowny proces Hosniego Mubaraka

Egipski sąd apelacyjny wyznaczył na 13 kwietnia rozpoczęcie ponownego procesu byłego prezydenta Egiptu Hosniego Mubaraka i jego współpracowników - ministra spraw wewnętrznych Habib al-Adli i sześciu głównych doradców, pod zarzutem udziału w zabójstwie kilkuset demonstrantów.

84-letni Mubarak obecnie przebywa w kairskim szpitalu wojskowym. W styczniu sąd przychylił się do jego apelacji i wyraził zgodę na uchylenie wyroku oraz ponowny proces. Były prezydent został skazany w czerwcu 2012 r. w pierwszej instancji na dożywocie za udział w zabójstwie demonstrantów w trakcie tłumienia protestów na początku 2011 r.

Adli, były minister spraw wewnętrznych w pierwszej instancji również został skazany na dożywocie. Sześciu dawnych funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa zostało uniewinnionych, co wywołało gwałtowne protesty opinii publicznej. Synowie Mubaraka, Gamal i Alaa, będą ponownie sądzeni pod zarzutami korupcyjnymi, pomimo iż w czerwcu 2012 r. zostali uniewinnieni.


piątek, 22 lutego 2013

Wybory parlamentarne w Egipcie

Wybory parlamentarne w Egipcie rozpoczną się 27 kwietnia - jak wynika z dekretu, który 21 lutego wydał prezydent Egiptu Mohammed Mursi. Głosowanie odbędzie się w 4 etapach i zakończy w czerwcu. Nowy parlament, zgodnie z dekretem, zbierze się już 6 lipca. 

 

tvn24.pl

 

 21 lutego Szura (tj. izba wyższa parlamentu) przyjęła nową ordynację wyborczą wraz z poprawkami wniesionymi przez Trybunał Konstytucyjny, otwierając drogę do wyznaczenia terminu wyborów. 

 Wybory w Egipcie odbywają się w różnych regionach niejednocześnie. Spowodowane jest to niedostateczną liczbą oddelegowanych przez wymiar sprawiedliwości obserwatorów głosowania.

Ordynacja wyborcza przyjęta 21 lutego przez Szurę zakazuje wybranym już członkom parlamentu przechodzenia do innych partii. Za czasów obalonego prezydenta Hosniego Mubaraka deputowani niezależni często byli skłaniani do przyłączenia się do rządzącej Narodowej Partii Demokratycznej (NPD).

Nowa ordynacja przewiduje, że jedna 1/3 miejsc w izbie niższej będzie zarezerwowana dla kandydatów niezależnych. Znalazł się w niej także zakaz skierowany do byłych członków nieistniejącej już NPD odnośnie ich uczestniczenia w życiu politycznym przez co najmniej 10 lat.